Piszę książkę o moim doświadczeniu wypalenia zawodowego na freelansie. W książce znajdą się nie tylko moje przeżycia i refleksje, ale też rozmowy z osobami o podobnym doświadczeniu oraz ze specjalistami pracującymi z tym tematem i jego profilaktyką.
Nie byłabym sobą, gdybym nie starała się przekuć tej historii w coś sensownego. Szkolę się i zgłębiam tę tematykę, poszerzam kompetencje (a trochę wracam do korzeni, bo przyszłam do fotografii z socjologii i pracy socjalnej), by móc działać nie tylko z własną historią, ale też sensownie wyjść ku tym osobom, którzy wsparcia w tym temacie mogą potrzebować.
20 lat na freelance, znam tę stylówkę od podszewki i wiem, że może mieć wiele odcieni.
27 czerwca wyświetlił mi się na fb wspomnieniowy post sprzed 8 lat – informacja o tym, że otworzyłam swoje Studio Portretowe w Katowicach.
Przejrzałam bardzo liczne komentarze, życzenia powodzenia i gratulacje. Czytając czułam ten entuzjazm, doniosłość chwili, czułam swoją dumę i radość.
Można by zatem zapytać, jak to się stało, że jednak dotknęło mnie wypalenie, że zgubiłam po drodze przyjemność, lekkość i skuteczność i byłam o włos od zakończenia tej działalności i fotografowania w ogóle. Znam już odpowiedzi, na szczęście.
Zostaję w fotografii, powoli odbudowuję dobrą z nią relację, ale na zupełnie innych zasadach.
Zdaję sobie sprawę, jak wiele sygnałów ostrzegawczych przegapiłam, jak bardzo starałam się nie dostrzegać tzw. red flags. Latami.
Ten kryzys jest już za mną, ale czułe oko na ten temat zostaje. Daję zatem znać, że na instagramie założyłam konto @wypalenie_na_freelansie, gdzie chcę się przyglądać tej wielowątkowej i złożonej tematyce, rozmawiać o doświadczeniu. Nie straszyć, nie obciążać, ale dyskutować o tym jak o siebie zadbać i wypaleniu zapobiegać.
Więc jeśli jesteś artystką, twórcą, osobą na freelansie – może cię to zainteresuje – zapraszam do nie tylko obserwowania, ale dzielenia się również swoją perspektywą.