18tka firmy! Kilka słów o układance zwanej dniem pracy.

Poniższy tekst napisałam dla tych, którzy rozważają freelancerski żywot. Albo dla tych, którzy są po prostu ciekawi jak organizuję swój czas.

Moje dni pracy wyglądają różnie, ale z grubsza składają się z podobnych elementów. To taka układanka, którą można formować w wielu konfiguracjach. Sesje zdjęciowe organizowane w moim studio, w różnych wymiarach czasowych, sesje zdjęciowe w firmach u klientów, spotkania, rozmowy z klientami, korespondencja mailowa, obróbka fotografii, obsługa social mediów, strony internetowej i sklepu, pisanie bloga, wystawianie faktur (+wizyty u księgowej) oraz spisywanie umów, obmyślanie strategii i przygotowywanie działań różnorakich. Angażuję się również na polach sztuki, realizuję swoje projekty autorskie, biorę udział w wystawach, spotkaniach, aplikuję do wystaw i rezydencji artystycznych.
Dokształcam się – czytam, słucham, biorę udział w kursach – na tematy różne, i te związane z fotografią, z prowadzeniem biznesu, ale też te odnoszące się do ogólnie pojętego rozwoju.
Plus pakiet czynności samoobsługowych o charakterze logistyczno – technicznym 😉

Sporo tego. Ale mniemam, że to normalne u osób pracujących na własny rachunek.

Katowice Śląsk fotografia wizerunkowa biznesowa Studio Portretowe Joanna Nowicka marka osobista sesje fotograficzne blog

Bywają tygodnie, które prawie w całości spędzam przed komputerem, zwłaszcza po kumulacji wielu sesji, muszę nadrobić obróbkę. Na szczęście taki „komputerowy” dzień pracy mogę zorganizować bardzo elastycznie. Na przykład zrobić przerwę w południe i pojechać do lasu pobiegać. Przyznaję, że wielogodzinne siedzenie przed komputerem jest dla mnie dość trudne, nie moja pozycja i zmęczenie oczu daje się we znaki. Lubię robić w tym zajęciu przerwy. A zwłaszcza w porze jesienno – zimowej, kiedy światła jest mało. Chcę skorzystać z dnia i zrobić coś dla siebie kiedy jest jasno.

Dni sesyjne są o wiele bardziej dynamiczne. Zwłaszcza te długie, w czasie których fotografuję wiele osób. Gwarna i tłumna dynamika powoduje, że po sesji rzucam wszystko i w pierwszej kolejności koniecznie muszę zjeść obiad! Duży! Spory to dla mnie wydatek energetyczny, więc zazwyczaj kończę potwornie głodna 😉 😉
Sesje z jedną czy kilkoma osobami, płyną w przyjemnym spokoju, mają wolniejsze tempo i zazwyczaj są krótsze.

Pracuję w różnych miejscach. Sesje fotograficzne odbywają się w moim Studio Portretowym w Katowicach albo w firmach u klientów. Stanowisko komputerowe mam w domu. Kiedy otwierałam moje studio, zakładałam że tam je przeniosę. Szybko uzmysłowiłam sobie, że mam tak długi rozbieg rano, że kiedy głowa pracuje już na pełnych obrotach, to reszta ciała potrzebuje jeszcze trochę czasu. Więc mogę już siąść (nieraz jeszcze w piżamie) do komputera, głowę mam wtedy wydajną, potrafię się skupić i zrobić wiele. Nie tracę czasu na przemieszczanie się. Więc zlikwidowałam w studio biurko, bo w zasadzie z niego nie korzystałam.

Katowice Śląsk fotografia wizerunkowa biznesowa Studio Portretowe Joanna Nowicka marka osobista sesje fotograficzne blog

Koncentrując swoją pracę na fotografii portretowej wizerunkowej miałam też na uwadze fakt, że będę w stanie poukładać swój czas pracy i osadzić go w porach dla mnie najbardziej odpowiednich. Zależało mi, by pracować tylko pomiędzy poniedziałkiem a piątkiem, z akcentem na pierwszą część dnia. Ten rodzaj fotografii daje takie możliwości. Wielu przedsiębiorców traktuje sesję zdjęciową jako element swojego życia zawodowego i również chce ją realizować w tradycyjnie pojmowanych godzinach pracy.
Oczywiście zdarzają się sesje popołudniami czy wieczorami – to dla tych, którzy pracują również etatowo. Ale jest ich zdecydowanie mniej.

Pamiętam kiedy zaczynałam życie zawodowej fotografki, w 2006 roku, i przez pierwszych pięć lat w zawodzie byłam fotoreporterką, mój czas pracy nie miał żadnych ram. Realizowałam zlecenia prasowe w każdy dzień i o każdej porze. Taka specyfika branży. Wtedy najważniejsze było dla mnie zdobycie doświadczenia, robienie wielu tematów, bo ciągle się uczyłam. To był dynamiczny czas, totalnie zwariowany, ale bardzo cenny. Pięć lat solidnej szkoły fotografii. Przez kolejne lata było nieco spokojniej, realizowałam reportaże dla firm, więc wiedziałam z wyprzedzeniem co będę robić, kiedy i gdzie. Ale nadal moja dyspozycyjność była pełna.
Dopiero otwarcie Studia Portretowego w 2018 roku i skoncentrowanie się przede wszystkim na portrecie wpłynęło na zawężenie mojej dostępności i skupienie jej na dniach powszednich.
Czy to oznacza, że kategorycznie nie pracuję w weekendy?

Czasem robię wyjątek, ale musi to być coś naprawdę ekstra. Natomiast warsztaty oraz wszelakie wydarzenia kulturalne – festiwale związane ze sztuką – zwykle odbywają się w weekendy. Akceptuję to oczywiście, organizuję i biorę w nich udział z przyjemnością.
Czasem też piszę w weekendy. Szczególnie poranki zapowiadające brak zajęć ustawionych wedle planu, dają mi przestrzeń i wenę do pisania.

Podsumowując – staram się ubierać czas pracy w określone ramy, daje to pewien rytm i łatwiej określić porę odpoczynku. Jak wiadomo we freelancerskim życiu, często pojawia się kłopot z odpoczywaniem, a zajęcia zawodowe potrafią się przeciągać w nieskończoność. Ja bardzo potrzebuję czasu wolnego, postawienia kreski oddzielającej życie zawodowe od czasu, w którym robię coś zupełnie nie związanego z fotografią.
Podczas zleceniowej obfitości, zdarza mi się pracować do wieczora, 12 godzin potrafi wskoczyć nie wiadomo kiedy. Ale ta moneta ma również drugą stronę – korzystam z możliwości wzięcia dnia wolnego w tygodniu, jeśli akurat mam ochotę pojechać w góry (czy gdziekolwiek), a wiem, że nie koliduje to z moimi zobowiązaniami.

Różnorodność i zmienność chyba lubię najbardziej. Każdego dnia może być inaczej.
Niniejszy tekst piszę we Wrocławiu, w piękny słoneczny piątek, siedząc na bulwarach nad rzeką, nieopodal hotelu, w którym mieszkam. Wczoraj (6.03.2025) otworzyłam swoją wystawę Portret Kobiety, która jest częścią przeglądu „Szczeliny. Kobiety w sztukach performatywnych 2025” organizowanego przez Instytut im. Jerzego Grotowskiego we Wrocławiu, a za chwilę zmierzam w stronę Instytutu, ponieważ biorę udział w jeszcze jednym wydarzeniu – rozmowie pt. „Noszę w sobie tysiące twarzy”, prowadzonej przez Jarosława Freta, przy udziale Gosi Kozery–Topińskiej, autorki filmu dokumentalnego „Twarze Agaty” oraz Agaty di Masternak, bohaterki wspomnianego dokumentu.

Fotografuję, dzielę się swoim doświadczeniem, prezentuję efekty wynikające z potrzeby tworzenia. Niech więc płynie ciekawie.

Katowice Śląsk fotografia wizerunkowa biznesowa Studio Portretowe Joanna Nowicka marka osobista sesje fotograficzne blog
—-

Teksty z tej serii znajdziesz w kategorii: mam firmę. Albo kliknij tag: 18tka.

W grudniu tego roku (2024) firma, którą założyłam w 2006 obchodzi 18-te urodziny. A w zasadzie ja te urodziny obchodzę, bo w przypadku jednoosobowej działalności gospodarczej, połączonej z marką osobistą oraz byciem autorką, firma to ja.
Przez te osiemnaście lat nazbierałam całe wory doświadczeń. Moja działalność przechodziła kilka przeobrażeń, doganiały mnie kryzysy i zwątpienia, cieszyłam się też ogromną ilością sukcesów.
Fotografia przez cały ten czas jest jedynym moim źródłem dochodu.
Nie wiem czy jestem w stanie zliczyć ilu ludzi sfotografowałam, ile wydarzeń i miejsc.

Oczywiście JDG to nie tylko – w moim wypadku – fotografowanie i późniejsza obróbka materiału. To również ogromna ilość zajęć związanych z: komunikacją i spotkaniami z klientami, prowadzeniem strony internetowej, mediów społecznościowych i sklepu, pisaniem bloga, prowadzeniem warsztatów, zajmowaniem się dokumentacją (faktury, umowy, itp.), działaniami promo, strategią i próbą oderwania się od bieżączki na rzecz rysowania wizji i planów. To również rozwój osobisty, edukacja, nowe kompetencje.
Oraz cała masa pierdół jak na przykład przegląd samochodu (jest przecież moim narzędziem pracy), dbanie o studio czy bieganie do paczkomatu z wysyłką. Czyli jednak nie pierdoły.

Z okazji jubileuszu (lubię to słowo 🙂 ) postanowiłam napisać serię tekstów o tym, jak prowadzę swoją działalność, jakie spotykałam trudności, a co idzie lekko. Skąd czerpię inspiracje i gdzie szukam odpowiedzi. Jakim wartościom hołduję. Jak wygląda mój typowy dzień pracy – czy w ogóle mam coś takiego jak typowy dzień pracy. I pewnie jeszcze kilka pomysłów w międzyczasie złapię. Nie zamierzam lukrować, kilka totalnych fuck-upów przeżyłam 😉 Na szczęście chwil uniesień i szczęścia więcej.

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments